Może to tylko moje wrażenie ale te stare rzeczy i ładniejsze i trwalsze. Płyty MDF to taki współczesny plastik i choć pojawiają się coraz ładniejsze, które nie udają drewna to stare meble pachną. Są też tacy co mają całe chaty zrobione w MDF-ie i jakoś żyją ale jakie to życie? Ze względu na naszych Gości nie chcę zrobić skansenu ale kilka, no kilkanaście razy nie mogłem się powstrzymać. I tak trafił nam się piec koza ze Skandynawii i jakiś Norweg nie omieszkał w żeliwie zrobić zdobienia. Stary fotel z prawdziwej skóry z wyprzedaży z klubu na Śląsku, pachnący cygarami i koniakiem. Czyściliśmy go przez 3 godziny. Gałki do mebli z Ceramiki Bolesławiec, rzadka rzecz. Uchwyty do drzwi robione przez prawdziwego kowala a nie gotowizna. Kinkiety z Londynu za jakiś bezcen, groszowa sprawa, wszystkie świecą do dzisiaj. Wieszaki lokaje, jeden damski a drugi męski z szufladkami na męską biżuterię. No i nasza bieliźniarka. Chyba w niej ktoś trzymał gorzką czekoladę bo mimo piaskowania jak wyjmujemy pościel, to pachnie obłędnie, może nie była bieliźniarką bo ma przegrody na wino? Nasi Goście dopytują jaki to proszek. Jeszcze tylko jakąś farbą kredową trzeba jej nadać nowy kolor, może burgund? Ostatnio ktoś mi powiedział, że u nas jest mało rzeczy i je widać. Odetchnąłem bo bibeloty tworzą klimat a jednak można też inaczej. A w najbliższą niedzielę u nas pchli targ.




