To historia spełniania marzeń. Pod koniec lat 80-tych minionego wieku wędrowaliśmy po Roztoczu. Dotarliśmy spragnieni do Florianki i przy drewnianej chałupie pozrzucaliśmy ciężkie plecaki żeby trochę odsapnąć. Wyszła do nas babina i mówi: „a weśta sobie wody ze studni; chłodna, dobra”. Dwa razy nie trzeba było powtarzać. Środek upalnego lata a my w środku lasu dającego ukojenie i z metalowymi kubkami z wodą, która smakowała jak ambrozja. Wpadliśmy na pomysł, że kupimy tutaj chałupę, będzie bazą wypadową, miejscem spotkań z przyjaciółmi. Mając 16 lat człowiek myśli, że wszystko jest możliwe ale nigdy żadna chatka we Floriance nie była na sprzedaż bo albo właścicielami byli Zamoyscy, albo Lasy Państwowe, albo Park Narodowy. Ale Florianka należy do wsi Górecko Stare a tu już własność prywatna. No i jest jeszcze tak, jak kiedyś na Roztoczu. Bez zgiełku turystycznego ale rzut beretem do Józefowa i Zwierzyńca, rzut kamieniem do Suśca, za miedzą Zamość, Tomaszów Lubelski i Biłgoraj. Pachną łąki, widać niebo, drzewa dają ukojenie. I właśnie my, tutaj.
Zobacz także
Witaj, świecie!
2024-09-13
Trzeba zacząć od początku.
2024-10-03


